Seks a zdrowie człowieka

2020-04-30
Seks a zdrowie człowieka

Udane pożycie seksualne jest przede wszystkim mocnym spoiwem dla związku, przynoszącym wiele pozytywnych doznań. Jest również bardzo dobrym kosmetykiem, naturalnym lekiem, a także najprzyjemniejszym sposobem na pozbycie się nadprogramowych kilogramów. Dobroczynne oddziaływanie seksu na organizm i psychikę człowieka potwierdzają lekarze wielu specjalności, zwłaszcza kardiolodzy, endokrynolodzy, neurolodzy i dermatolodzy. Jakie istotne korzyści przynosi dobry seks dla obojga partnerów?

Co się dzieje w organizmie podczas seksu?

Chyba każdy z nas doświadczył uczucia nagłego pożądania „tu i teraz”, albo zauważył, że ktoś wobec nas doznał tego uczucia.


W takiej chwili w naszym organizmie uruchamia się wiele gwałtownych procesów, które można podzielić na cztery fazy:

  1.  Podniecenie – rezultat wytwarzania serotoniny, zwanej hormonem szczęścia. Uruchamia ona impulsy nerwowe powodujące rozszerzenie się źrenic, przyspieszony oddech, a cały układ nerwowy staje się pobudzony. Równocześnie następuje uwolnienie się hormonu nadnerczy – adrenaliny, która wzmaga tętno, następuje przyspieszenie krążenia, a krew zaczyna napływać do naczyń w genitaliach. W ten sposób u mężczyzn następuje wzwód, a u kobiet – nabrzmienie i silne zwilżenie sromu. Zaczyna wydzielać się dopamina, wzmagająca podniecenie seksualne
  2. Plateau – faza, podczas której narządy płciowe są silnie przekrwione, rośnie napięcie mięśni i wzmaga się ciśnienie krwi, oddech jest przyspieszony. Następuje wydzielanie noradrenaliny – hormonu, który powoduje zwiększoną wrażliwość narządów płciowych. Organizm jest gotowy do odbycia stosunku.
  3. Orgazm – połączony z silnymi skurczami mięśni Kegla i pochwy u kobiet oraz ejakulacją (wytryskiem nasienia) u mężczyzn. Następuje uwolnienie się oksytocyny do krwiobiegu i moment tworzenia się najbardziej intymnej więzi pomiędzy partnerami, poczucia bliskości i zaufania.
  4. Odprężenie – ustąpienie napięcia mięśniowego i silnego ukrwienia narządów płciowych. O ile u kobiet może dojść do kolejnego orgazmu, o tyle organizm mężczyzny wchodzi w fazę refrakcji, polegającej na zaniku wrażliwości na bodźce erotyczne. Niezbędne jest odczekanie określonego czasu, aby mężczyzna był zdolny do kolejnej erekcji i stosunku. Jest to cecha osobnicza, występująca w różnym natężeniu u różnych mężczyzn, aczkolwiek mają tu istotne znaczenie czynniki ogólne, jak wiek czy rasa – u młodego i czarnoskórego mężczyzny czas ten jest na ogół znacznie krótszy niż u białego 40-latka.

Poniżej wyjaśniamy, w jaki sposób burza hormonalna, przebiegająca podczas zaledwie kilkudziesięciu minut, wpływa na poszczególne funkcje organizmu człowieka.

Niższe ciśnienie, mniejszy stres i mocniejsze serce

Różne badania wykazują, że osoby, które regularnie uprawiają seks z tym samym partnerem, są odporniejsze na stres, np. przed publicznymi wystąpieniami, egzaminem, rozwiązywaniem skomplikowanych zadań w pracy, niż osoby nieaktywne seksualnie lub uprawiające seks sporadycznie i przypadkowo, a także z różnymi partnerami. Stabilne współżycie umożliwia utrzymanie ciśnienia tętniczego na stałym, wyrównanym poziomie i działa ochronnie na układ krwionośny. Jeżeli stosunek kończy się orgazmem, ochrona jest jeszcze szersza.

W każdym razie uprawianie seksu minimum trzy razy w tygodniu obniża ryzyko chorób układu krążenia (zawał serca, udar mózgu) aż o połowę. Obniżenie ciśnienia można zaobserwować także u kobiet cierpiących na PMS (ang. premenstrual syndrome – zespół napięcia przedmiesiączkowego). Seks z zasady wpływa na wydzielanie endorfin i oksytocyny w organizmie, a substancje te łagodzą objawy PMS, wprowadzając relaksujący i przyjemny nastrój. Już samo przytulenie się powoduje zwiększone wydzielanie hormonów. U kobiet zapach męskich feromonów prowokuje sekrecję estrogenów, które regulują cykl płciowy. Seks podczas menstruacji, aczkolwiek nie zawsze zalecany i budzący szereg kontrowersji ze względów higienicznych i estetycznych, wspomaga zwalczanie bólu menstruacyjnego.

Odporność na przeziębienia

Mogłoby się wydawać, że uprawianie seksu niewiele ma wspólnego ze stanami zapalnymi dróg oddechowych czy „łamania w kościach”. Tymczasem organizm człowieka produkuje przeciwciała – immunoglobuliny A (IgA), a poziom ich wytwarzania wzrasta u osób regularnie uprawiających seks. W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono badanie 111 studentów jednego z uniwersytetów w stanie Pensylwania. Badanie polegało na sprawdzeniu u nich poziomu przeciwciał, a następnie zestawienie wyników z ich odpowiedziami na pytanie, jak często uprawiali seks w ciągu ostatniego miesiąca. U badanych, którzy deklarowali częstotliwość zbliżeń średnio mniej niż raz w tygodniu, a także u abstynentów seksualnych, stwierdzono poziom przeciwciał o około 30 proc. niższy niż u studentów, którzy kochali się minimum dwa razy w tygodniu. Organizm ludzki jest mądrym ustrojem, który wytwarza przeciwciała IgA, kiedy podejmowane jest współżycie seksualne, broniąc się przed ewentualnymi infekcjami przenoszonymi drogą płciową. Tak immunolodzy tłumaczą zwiększoną produkcję przeciwciał, które jednocześnie ochraniają przed zakażeniem górne drogi oddechowe.

Poczucie bezpieczeństwa i lepszy sen

 

Podczas seksu wydzielają się różne hormony, w tym wspomniana już oksytocyna, która wpływa na redukcję stresu, ale również (zwłaszcza u mężczyzn) prolaktyna, powodująca uczucie senności. Stąd nie zawsze do końca akceptowane przez panie zasypianie partnera w pół słowa tuż po szczytowaniu. Z drugiej jednak strony prolaktyna utrzymuje produkcję dopaminy (hormonu stymulującego podniecenie seksualne) na umiarkowanie niskim poziomie, dającym poczucie zaspokojenia na pewien czas. Dlatego osoby, które miewają problemy z zaśnięciem, mogą śmiało spróbować seksu zamiast tabletki nasennej. Z pewnością jest zdrowszy.
     
Oksytocyna jest nazywana hormonem miłości. Sprawia, że partnerzy odczuwają większą bliskość, czują się bardziej bezpieczni i spokojni, przywiązani do partnera, mają zwiększone poczucie opiekuńczości i obrony ukochanej osoby przed zagrożeniem. W równym stopniu dotyczy to kobiet, jak i mężczyzn, a natężenie tych uczuć rośnie wprost proporcjonalnie do częstotliwości współżycia, kończącego się obustronnym orgazmem.

 „Boli mnie głowa”?

Otóż seks, jak dowodzą badania, jest znakomitym antidotum na bóle różnego pochodzenia. Dzieje się tak dlatego, że – jak już wspomniano – podczas dochodzenia do orgazmu i szczytowania wytwarzane są endorfiny, posiadające właściwości przeciwbólowe. Osoby aktywne seksualnie znacznie rzadziej uskarżają się na migrenę i nawracające bóle głowy. Nie warto zatem wykręcać się bólem głowy, kiedy partner okazuje zainteresowanie miłosnymi igraszkami. Oczywiście jeżeli to jedynie wykręt, a nie prawdziwy ból. Warto korzystać z seksu, który nie tylko zapobiegnie następnej migrenie bądź klasterowemu bólowi głowy, a do tego nie obciąży przewodu pokarmowego i wątroby, jak środek przeciwbólowy.

Jeżeli już mowa o głowie, to należy wspomnieć o dobrym wpływie seksu na funkcjonowanie mózgu i pamięć. Wiele badań dowiodło, że osoby, które uprawiają seks będąc seniorami, mają sprawniejszą pamięć i później zapadają na choroby związane z wiekiem (Alzheimer, Parkinson), potrafią też do późnych lat wykonywać działania matematyczne w pamięci.

Zamiast siłowni

Współżycie seksualne wiąże się z aktywnością fizyczną. Zawsze więcej kalorii traci strona bardziej aktywna, co zależy od wybranej pozycji. Podczas pozycji „misjonarskiej” kobieta traci średnio 3,1 kcal na minutę, co daje 186 kcal w ciągu godziny. U mężczyzny wielkości te wynoszą odpowiednio 4,2 i 252 kcal. Nie zawsze jednak kochamy się godzinę. Przeciętny czas stosunku wraz z grą wstępną trwa około 25 minut, co i tak daje całkiem dobry wynik. Podobne rezultaty osiąga się podczas seksu w pozycji tylnej. Natomiast w pozycji na jeźdźca proporcje są odwrotne – kobieta, jako strona bardziej aktywna, traci więcej kalorii od partnera.

Zatem im dłużej i częściej się kochamy, także w różnych pozycjach – mamy spore szanse na utrzymanie nienagannej figury. Pod warunkiem jednak, że nie będziemy tuż „po” przetrząsać lodówki w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia, bo strasznie zgłodnieliśmy.

Warto także urozmaicać seks, np. wydłużeniem gry wstępnej czy kochaniem się na świeżym powietrzu, co umożliwi dotlenienie organizmu, a to stymuluje spalanie tkanki tłuszczowej.

Działanie antynowotworowe, ćwiczenie mięśni Kegla

Mimo że nowotwory – jak dowodzi medycyna – w większości są uwarunkowane genetycznie, to można im zapobiegać, a przynajmniej opóźniać ich pojawienie się. Chodzi tu głównie o raka prostaty u mężczyzn. Im częściej panowie uprawiają seks, tym mniejsze ryzyko zachorowania. Uwaga: znaczenie ma w tym wypadku liczba wytrysków nasienia, dlatego bierze się pod uwagę nie tylko stosunki płciowe, ale także petting, seks oralny i masturbację.

Jeżeli chodzi o wpływ seksu na zdrowie kobiety, jest on nieoceniony. Zasadniczą kwestią jest ćwiczenie mięśni miednicznych (Kegla). Dobrze wytrenowane mięśnie lepiej funkcjonują, są elastyczne i rozciągliwe. Dzięki temu można zapobiec nietrzymaniu moczu, wypadaniu macicy itp. dolegliwościom, jak również ułatwić sobie poród i przyspieszyć powrót narządów rozrodczych po porodzie do stanu sprzed ciąży. Elastyczność mięśni Kegla sprzyja też osiąganiu orgazmu, który jest znacznie intensywniejszy.

Częstotliwość współżycia ma także swój udział w wykrywaniu raka piersi i jąder. Pieszczoty podczas gry wstępnej umożliwiają wyczucie u partnera lub partnerki zmian w tych gruczołach, co jest sygnałem do jak najszybszego wykonania badań profilaktycznych i może przyczynić się do wczesnego zdiagnozowania zmian nowotworowych.

Seks a skóra i włosy

Szybsze krążenie krwi, a co za tym idzie, lepsze ukrwienie całego ciała, powoduje rozszerzenie się naczyń. To z kolei sprawia, że skóra otrzymuje więcej składników odżywczych, witamin i minerałów, które w naturalny sposób przedostają się również do włosów. Pod wpływem wydzielającej się serotoniny skóra staje się gładsza, traci szarawy odcień na rzecz bardziej różowego, włosy stają się mocniejsze, gładsze i błyszczące.

Nasienie a organizm kobiety

Od lat krążą wśród ludzi przeróżne opinie na temat właściwości męskiego nasienia, zwłaszcza przeciwzmarszczkowych. Prowadzone są zresztą ciągłe badania w tym kierunku, a niektóre firmy kosmetyczne wykorzystują spermę do produkcji specyfików pielęgnacyjnych.

Stało się to możliwe po dokładnym poznaniu składu nasienia. Nie jest prawdą, że jego głównym składnikiem są plemniki. To, co stanowi o istocie nasienia – plemniki – stanowi zaledwie 1 proc. jego składu. Wszystko inne to białko, selen, cynk, magnez, glukoza i witaminy, poza tym hormony – testosteron, prostaglandyny i estrogen. Substancje te stanowią idealne środowisko dla bytu plemników i decydują o ich przeżywalności.

Prostaglandyny są hormonami, znajdującymi się we wszystkich tkankach oraz płynach ustrojowych człowieka. Są bardzo aktywne biologicznie, działają też antydepresyjnie. Dlatego nasienie uważane jest za środek poprawiający nastrój. Nie bez kozery zatem utarło się sądzić, że kobieta o nieuregulowanym życiu seksualnym jest „dziwna”. Oczywiście jest to dość spory tzw. skrót myślowy, gdyż jakikolwiek wpływ nasienia na organizm kobiety może mieć miejsce jedynie w przypadku uprawiania seksu bez użycia prezerwatywy, ewentualnie przy zastosowaniu zewnętrznym. Niektóre kobiety wprost twierdzą, że stosują maseczki ze spermy. Występujące w niej białka przyczyniają się do ujędrniania skóry i redukcji zmarszczek.

Ale uwaga: nie każde nasienie nadaje się do pielęgnacji skóry. Chodzi głównie o sposób odżywiania się mężczyzny i jego tryb życia. Nie będzie zdrowe nasienie, którego „producent” spożywa duże ilości tłustego mięsa i wędlin, nadużywa alkoholu (w tym piwa!), pali papierosy, nie je warzyw i owoców i nie uprawia żadnego sportu przy siedzącym trybie życia. Badanie nasienia można przeprowadzić w wybranych laboratoriach. Szczegółowe badanie na zawartość poszczególnych substancji jest odpłatne.

Co jest potrzebne do udanego seksu?

Chyba każdy odpowie, że przede wszystkim potrzebny jest partner. Z fizjologicznego punktu widzenia nie jest istotne, czy związek jest hetero- czy homoseksualny. Najważniejsze jest, aby był oparty na uczuciu, a minimum na głębszej niż przeciętna więzi między dwiema osobami. Wbrew obiegowym opiniom, utrzymywanie się w stanie permanentnego podniecenia na skutek dość częstej zmiany partnera (partnerki) nie jest pożyteczne dla zdrowia, bowiem seks to nie tylko fizjologia, ale przede wszystkim, zwłaszcza w przypadku kobiet, psychika.

Nie jest też zdrowy układ trójkąta, kiedy zaangażowana w pozamałżeński (pozapartnerski) związek osoba zmuszona jest okłamywać obie strony – stałego partnera i kochanka. O ile jednorazowy „skok w bok”, aczkolwiek niezalecany, nie ma na ogół wpływu na całokształt stałej relacji, o tyle zaangażowanie się uczuciowe poza stałym związkiem może być niebezpieczne dla obu tych relacji. Ta i inne przyczyny mogą spowodować, przeważnie u mężczyzn, obniżenie nastroju po zbliżeniu (tzw. dystrofię postkoitalną).
   
 
Zatem do udanego seksu potrzebna jest, oprócz drugiej osoby, wierność. I to bynajmniej nie tylko dlatego, że jest ona normą w naszym społeczeństwie i kulturze. Przede wszystkim dlatego, że wtedy nie ciążą na nikim wyrzuty sumienia i konieczność ustawicznej samokontroli, aby uniknąć „wpadki” (np. osławionego pomylenia imion w sytuacji intymnej). Innymi słowy – dla własnego psychicznego komfortu.

Nadmiar może zaszkodzić

W seksie, jak we wszystkim, podstawową zasadą jest umiar. Oczywiście nie oznacza to, że mamy sobie odmawiać seksu, bo może zaszkodzić. Nic podobnego! Częstotliwość współżycia jest sprawą indywidualną i w tej materii nie mogą obowiązywać żadne „żelazne” zasady; jednym wystarcza jeden stosunek na dwa tygodnie, inni potrzebują zbliżeń 2 – 3 razy w tygodniu, jeszcze inni codziennie. Młode pary na początku związku często współżyją po kilka razy dziennie i to również jest normalne.

W starożytności kultura wschodnia zakładała, że seks zakończony wytryskiem powinien mieć miejsce nie częściej, niż raz na 2 – 3 tygodnie. Uważano bowiem, że wraz z nasieniem mężczyzna traci energię, która mogłaby być spożytkowana na bardziej wzniosłe cele. Np. w taoistycznej sztuce kochania zalecane są długotrwałe zbliżenia, jednak nie kończące się wytryskiem.

W kulturze zachodniej teoria o niepotrzebnej utracie energii nie znajduje uznania. Przeciwnie, seks stymuluje energię, a im jej więcej, tym lepsze zdrowie i dłuższe życie, aczkolwiek ustalanie jakichkolwiek norm mija się z celem, gdyż – jak wspomniano – jest to sprawa indywidualna.

Jednak nadmierna aktywność seksualna może przynieść negatywne skutki. Szczególnie mężczyźni, którzy są dużo bardziej wrażliwi na punkcie własnej seksualności, mogą przeżywać stres, kiedy kolejne stosunki nie kończą się wytryskiem, za to silnie odczuwane są bóle jąder, a narządy płciowe są podrażnione. Dlatego każda para powinna wypracować własną, optymalną częstotliwość współżycia, aby za każdym razem było ono satysfakcjonujące dla obu stron.









Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel