Pocałunki warte grzechu, czyli o tym, jak całować się z klasą

2015-01-15
Pocałunki warte grzechu, czyli o tym, jak całować się z klasą

 

Nie ma nic lepszego od dobrego pocałunku. Korzyści płynące z całowania są naprawdę liczne: poza podkreśleniem więzi i utwierdzeniem nas w przekonaniu, że jesteśmy atrakcyjni, poprawia się nasz stosunek do świata, zadowolenie z życia i podwyższa się poziom energii, puls przyspiesza, gimnastykują się mięśnie twarzy, a hormony szczęścia pracują na wyższych obrotach. Podobno mężczyźni, którzy całują swoje żony na ?dzień dobry? są znacznie lepszymi pracownikami niż ci, którzy tego nie robią. A do tego są zdrowsi ? rzadziej biorą zwolnienia lekarskie i mają wyższy poziom odporności. Czy to wystarczające argumenty za tym, by całować się częściej i jak najlepiej?

 

Żeby nie zżarła nas rutyna, warto przypomnieć sobie podstawy tajników całowania. W końcu każdy pocałunek może być równie dobry, jak ten pierwszy w życiu, trzeba tylko tego chcieć.


Trochę podstaw: usta-usta

 

Na początek zasada najważniejsza ? nie ma jedynej słusznej metody całowania. Doprowadzenie do perfekcji jednej z technik wcale nie gwarantuje, że zostaniemy mistrzami pocałunku. Najlepiej całują ci, którzy potrafią skupić się na tym, czego oczekuje partner oraz dostosowywać rodzaje pocałunków do kolejnych etapów miłosnych uniesień.

 

 

Zazwyczaj najlepiej zacząć od tzw. pocałunku suchego, czyli takiego, przy którym usta są przymknięte. Jego nazwa jest nieco myląca, bo jednak lekko zwilżone usta zawsze gwarantują nieco wyższą jakość pocałunku. Chodzi jednak głównie o odróżnienie nieco nieśmiałego, ale zawsze bardzo przyjemnego pocałunku suchego od całowania z języczkiem. A do tego etapu lepiej poczynić wstęp w postaci delikatniejszego muskania przymkniętymi ustami, a do bardziej głębokiego pocałunku przejść dopiero po krótkiej chwili. Pamiętajmy też o tym, aby nie poruszać językami w tym samym czasie ? znacznie przyjemniej jest robić to na zmianę, by móc odczuć dokładnie każdy ruch języka. Przy dłuższym, bardziej intymnym pocałunku można przejść do tzw. całowania głębokiego, które polega na ssaniu koniuszka języka partnera. Jest to zdecydowanie najbardziej podniecająca wersja całowania z języczkiem, bo kojarzy się dość mocno z tym, do czego pocałunek może doprowadzić, czyli do bardziej ognistego finału.

 

Schodzimy trochę niżej

 

Nikt nie każe nam się ograniczać do ust. Przeciwnie ? im mniej przewidywalnie, tym przyjemniej. Nic nie stoi na przeszkodzie, by całowanie obejmowało np. kark, szyję, dekolt, a następnie całe ciało. Warto jednak pamiętać, by nie znużyć partnera monotonną techniką całowania, bo wtedy to, co miało być podniecające, może zacząć irytować. Dlatego warto stosować zamiennie takie techniki jak: ssanie, głaskanie, muskanie, a nawet delikatne kąsanie. I tak pocałunek chrupiący (lekko przygryzamy skórę partnera) może być śmiało urozmaicany pocałunkiem głaszczącym, delikatniejszym i mniej drażniącym, za to dostarczającym ogromnej rozkoszy. Gdy zrobi się za sucho w ustach, wracamy do kąsania i ssania fragmentów ciała partnera, ale dbamy o to, by nie trwało to zbyt długo i nie stało się zbyt bolesne.

 

Można też wprowadzić takie innowacje, jak np. pocałunek węchowy. To proste ? skrapiamy sobie dyskretnie czymś pachnącym kilka fragmentów ciała, a partner musi je wywąchać, a następnie pocałować. Ta podniecająca zabawa najczęściej prowadzi do najintymniejszych etapów całowania, więc lepiej nastawić się na to, że pójdziemy na całość. W zasadzie zabawy polegające na zlizywaniu z siebie nawzajem słodyczy czy zjadaniu owoców również niczym grzecznym skończyć się nie może. No, ale miało być tylko o całowaniu...

 

 

Każdy lubi co innego

 

Gdyby każdy pocałunek miał być taki sam, jak poprzedni, ta zabawa szybko by nam się znudziła. Dlatego pamiętajmy ? prawdziwe mistrzostwo w całowaniu osiągniemy dopiero wtedy, gdy będziemy w stanie dobrze ocenić oczekiwania i preferencje partnera, a przy okazji nie przesadzić z żadną z technik całowania. Mężczyźni zazwyczaj preferują całowanie się z języczkiem, zwłaszcza w wersji głębokiej, ze ssaniem końcówki języka ? jest to nie tylko bardzo przyjemne, ale też budzi mocno jednoznaczne skojarzenia. Kobiety natomiast bardzo często mówią o tym, że ssanie górnej wargi przez partnera jest wyjątkowo ekscytujące, gdyż znajdujące się w niej nerwy są połączone z łechtaczką.

 

O tym też warto pamiętać, zwłaszcza, że ssanie górnej wargi jest elementem tzw. pocałunku amerykańskiego, którego nazwę zawdzięczamy filmom i serialom o nastolatkach z USA. Każdy na pewno wie, o co chodzi ? chłopak ssie górną wargę partnerki, a ona pieści jego usta dolną wargą. Taki pocałunek jest wyjątkowo gorący i świetnie wygląda na zdjęciach oraz na ekranie. Warto spróbować.

 

Przepis na sukces w zgłębianiu sztuki kochania jest prosty ? praktyka czyni mistrzem. Nie zapominajmy zatem o tym, że nawet zwykły pocałunek na ?dzień dobry? może nam odmienić dzień na lepsze, a życie bez całowania się jest pozbawione smaku.

 

____

 

Zobacz inne artykuły:


Nie czuję się atrakcyjna w sypialni i to widać

Czy kobiece fantazje erotyczne powinny być przyczyną zazdrości partnera?

Jak wrócić do udanego seksu po urodzeniu dziecka?

Zobacz wszystkie artykuły

Pokaż więcej wpisów z Styczeń 2015
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij